Narzędziownik zamartwiacza

Paradoks martwienia się #2

paradoks martwienia się

Martwienie się wiąże się z wieloma paradoksami. Paradoks martwienia się #2 polega na tym, że martwiąc się tak naprawdę nie tracisz energii, tylko ją kumulujesz. Martwienie się to w rzeczywistości złożony, a momentami mocno zaskakujący proces. Im dłużej go zgłębiam, tym bardziej się o tym przekonuję.

Pierwszym i bodaj największym paradoksem martwienia się jest fakt, że w zdecydowanej większości przypadków rzeczy i wydarzenia, o które się martwimy w ogóle nie następują. Najczęściej zdarza się to, czego się zupełnie nie spodziewamy, Np. martwisz się potencjalną chorobą, a zagrożenie przychodzi z zupełnie innej strony. Mark Twain, pod koniec swojego życia, podsumował ten paradoks jednym zdaniem:

Jestem starym człowiekiem i miałem wiele zmartwień, z których większość nigdy się nie wydarzyła.

O pierwszym i najważniejszym paradoksie martwienia się możesz przeczytać TU.

Drugi największy paradoks martwienia się

Zdecydowanej większości z nas martwienie się, stres, napięcie kojarzą się z utratą sił, który skutkuje fizycznym i psychicznym wyczerpaniem. Jest to prawda, ale tylko częściowo. Należy zwrócić uwagę na to, co się dzieje ZANIM stres doprowadzi do wyczerpania. A dzieje się coś bardzo ciekawego. Otóż:

Martwienie się to w istocie ładowanie energii do wewnątrz. Człowiek w stresie nie traci energii, tylko ją kumuluje.

Zaskakujące, prawda?

Kiedy się martwisz, przejmujesz, stresujesz zmuszasz swój organizm do mobilizacji w celu obrony przed zagrożeniem. Mobilizacja to kumulacja wszystkich sił, zasobów i struktur, jakie posiadasz, aby zneutralizować wroga, którym jest przedmiot Twojego zmartwienia. Gromadzisz wtedy ogromne zapasy energii i co z nią robisz najczęściej? Nic… I to jest właśnie najbardziej wyczerpujące. Nie masz jak spalić zasobów energii, bo dany problem nie istnieje w rzeczywistości, jest tylko wyobrażeniem, więc walka/obrona jest niemożliwa.

Wyobraź sobie, że jesteś dowódcą wojska, który ciągle bije na alarm, zwołuje swoich żołnierzy i krzyczy: wróg nadciąga, przygotować się do ataku. Wojsko posłusznie wypełnia rozkazy i czeka w pełnej gotowości i rynsztunku na odparcie wroga. I co się wydarza? Zupełnie nic. Fałszywy alarm. Wyobraź sobie morale żołnierzy po kilkunastu czy kilkudziesięciu takich akcjach. Nierozładowane napięcie będzie tak duże, przewlekłe i częste, że albo zdezerterują, albo popadną w obłęd, albo zaczną się bić między sobą.

Martwienie się jako źródło energii

Z Tobą dzieje się to samo, co z żołnierzami żyjącymi w przewlekłym stresie. Martwiąc się, nieustannie pompujesz w siebie energię do walki. Świadczą o tym chociażby reakcje fizjologiczne: przyspieszone bicie serca, podwyższone ciśnienie, pobudzenie, ucisk w żołądku, napięcie w mięśniach, bezsenność. Powoduje je skumulowana energia. Dlatego tak ważne jest, abyś ją w porę rozładował. Jeśli nic nie zrobisz z nagromadzoną energią, doprowadzisz się do fizycznego i psychicznego wycieńczenia.

Wbrew pozorom to nie martwienie się sprawia, że czujemy się wyczerpani, ale to, że nie rozładowujemy właściwie nadmiaru energii, którą to martwienie się powoduje.

Schemat przepływu energii w procesie martwienia się

paradoks-martwienai-się-Spokój-ducha-blog

Hormony ładują energię

Z biologicznego punktu widzenia za wprowadzenie stanu mobilizacji w organizmie w czasie stresu odpowiadają hormony takie jak adrenalina, noraadrenalina oraz kortyzol. Zadaniem hormonów stresu jest m.in. poprawienie krążenia, napięcie mięśni, podniesienie stężenia glukozy we krwi. I to właśnie uwolnienie dużej ilości glukozy do krwioobiegu zapewnia duże zasoby energii na potrzeby ucieczki czy walki. Tak więc, powinniśmy uważać, bo kiedy się martwimy i stresujemy, w naszych organizmach robi się prawdziwe zamieszanie.

Jak rozładować skumulowaną energię?

Organizm w stresie gromadzi energię, aby przygotować się do jednej z dwóch reakcji na zagrożenie: ucieczki albo walki. Co więc możemy zrobić? Dokładnie to, na co przygotował się nasz organizm czyli albo uciekać, albo walczyć. Dlatego bieganie (uciekanie) i sporty walki (zwłaszcza w przypadku panów) tak dobrze rozładowują nadmiar energii. Są oczywiście inne mniej lub bardziej skuteczne sposoby:

  • wybuch emocji – ponieważ skoncentrowana energia przypomina nadmuchany do granic możliwości balon, oczyścisz się poprzez wybuch płaczu lub złości (czy ten sposób jest to pożądany, to już inna sprawa).
  • fizyczne zmęczenie – miernikiem fizycznego zmęczenia jest pot, a więc wszystko, co sprawi, że porządnie się spocisz, również rozładuje napięcie: intensywnie ćwiczenia, przekopanie ogródka, umycie okien – każdy sposób jest dobry.
  • świadomy oddech – nagromadzona w wyniku stresu energia odbija się na naszym oddechu. Głębokie oddychanie również pomaga rozładować napięcie, choć może nie tak szybko i skutecznie jak metody przedstawione powyżej.
  • rozmaite techniki relaksacyjne – trening autogenny Schultz’a, relaksacja Jacobsona, mindfulness, medytacja, joga, metoda Silvy, wizualizacja. Skuteczność tych technik zależy w dużej mierze od stopnia ich opanowania przez Ciebie. Słowo „technika” oznacza wyuczoną i wyćwiczoną umiejętność. Tak więc, aby dana technika relaksacyjna spełniła swoje zadanie i rozładowała stres w krytycznym dla Ciebie momencie, musisz się najpierw nauczyć prawidłowo ją wykonywać.

 

Wniosek z dzisiejszego wpisu jest taki, że jeśli już zdarzy Ci się martwić i dojdzie do kumulacji dużej ilości energii wewnątrz organizmu, pamiętaj przynajmniej, żeby ją umiejętnie rozładować. Wtedy martwienie się i stres nie będą miały na Ciebie aż tak negatywnego wpływu.

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o