Narzędziownik zamartwiacza

Jak radzić sobie z naszymi wrogami?

jak radzić sobie z wrogami

Dan Millman napisał w swojej autobiografii pt. „Droga miłującego pokój wojownika”, że
“Nie mamy przyjaciół i nie mamy wrogów. Mamy jedynie nauczycieli”.
O ile zwykle nie uskarżamy się na przyjaciół, o tyle wrogowie stają się często przedmiotem naszych największych zmartwień. Ile krwi potrafi nam napsuć okropny szef, wredna koleżanka, upierdliwy szwagier czy uciążliwy sąsiad? Ach, gdybyśmy tylko mogli uniknąć ich obecności, życie stało by się łatwiejsze – myślimy. Ale czy w życiu chodzi o to, żeby uciekać od trudnych relacji z innymi ludźmi, walczyć z nimi albo się nimi zamartwiać?

Poznaj 5 ciekawych narzędzi, które pozwolą spojrzeć nieco z innej perspektywy na trudne relacje z ludźmi, których zwykliśmy nazywać naszymi wrogami.

 

Zasada 90/10

Życie to 10% tego, co nam się przydarza i 90% tego, jak na to reagujemy. Ta zasada jest uniwersalna i możemy ją zastosować również i w przypadku relacji międzyludzkich. Czy nie wyolbrzymiamy nadmiernie okropności szefa, wredoty koleżanki, upierdliwości szwagra czy uciążliwości sąsiada? Czy te osoby są dla nas naprawdę aż tak ważne, że powodują u nas tak silne reakcje emocjonalne? Jest takie powiedzenie: „Martw się tylko tymi, którzy się martwią o Ciebie”, resztę traktuj z przymrużeniem oka.

 

Sparingpartnerzy

Postępuj z wrogami jak z zawodnikami, z którymi masz odbyć walkę szkoleniową. Wyobraź sobie, że ćwiczysz swój silny charakter, a każdy konflikt jest okazją do trenowania cierpliwości, opanowania i zdrowego rozsądku.

„Jakie korzyści daje zapaśnikowi to, że się zaprawia przed walką? Bardzo wielkie! Tak samo i mnie też szyderca zaprawia przed walką. Zaprawia on we mnie cierpliwość, zaprawia panowanie nad gniewem, zaprawia łagodność.” Epiktet „Diatryby”

Każdy atak, jaki przypuści na nas druga osoba, powinniśmy traktować jak doskonałą okazję do pracy nad sobą. Możemy dowiedzieć się czegoś nowego o swoich słabych punktach i popracować nad nimi w przyszłości.

W wojsku mówi się: im więcej potu na ćwiczeniach, tym mniej krwi w boju. Każdy trening korzystnie wpływa na sprawność przeprowadzenia akcji w sytuacji realnego zagrożenia. Możemy wysnuć z tego następujący wniosek dla nas. Czasem rana zadana nam dzisiaj przez druga osobę, może pomóc nam uodpornić się lub zabezpieczyć przed o wiele dotkliwszą raną, którą moglibyśmy otrzymać w przyszłości.

 

Bądź jak Chińczyk. Zachowaj twarz!

W chińskiej kulturze bardzo ważne jest pojęcie „twarzy”. Chińskie Mian Zi, 面子 czyli twarz posiada trzy znaczenia: poczucie własnej wartości, reputacja oraz honor. W Chinach ten „traci twarz” i przegrywa w oczach innych osób, kto się pierwszy zdenerwuje i straci panowanie nad sobą. Wybuch gniewu, czyli folgowanie sobie, jest czymś bardzo łatwym. To zachowanie cierpliwości wymaga wysiłku i kontroli, jednym słowem jest wyrazem siły woli i charakteru. Człowiek, który nie potrafi opanować własnych emocji jest więc traktowany jak ktoś słaby, przegrany, nie wart szacunku ani uwagi. Dlatego też Chińczycy bardzo dbają o swoją „twarz” zarówno w swoich personalnych, jak i biznesowych relacjach.

W świecie zachodnim, te wartości są zupełnie odwrócone. I to często werbalna lub pozawerbalna reakcja na atak (im ostrzejsza tym lepsza), tzw. „nie danie sobie w kaszę dmuchać” lub wręcz użycie siły fizycznej „ w obronie własnej” jest utożsamiane z siłą charakteru i odwagą. Osoba, która nie reaguje na zaczepki, szykany czy obelgi staje się godnym pożałowania słabeuszem, wycieraczką, o którą inni wycierają sobie buty.

Czy warto więc panować nad swymi emocjami czy lepiej dać im upust? Odpowiedź jest jednoznaczna: jeśli uda Ci się prawdziwie i skutecznie panować nad swoimi emocjami, nikt nie będzie w stanie wytrzeć o Ciebie swoich butów. Będziesz na innym poziomie, ponad swoimi wrogami, a oni od razu to wyczują i uznają Twoją wyższość. Zaczniesz bowiem emanować niewzruszoną siłą charakteru wzbudzając respekt z automatu.

 

Nie przyjmuj niechcianego prezentu

Potraktuj krytykę lub atak na siebie jak podarunek. Jeśli dasz się wyprowadzić z równowagi, zamartwiasz się tym, co ktoś powiedział lub zrobił, rozmyślasz nad tym, przejmujesz się oznacza to, że przyjąłeś prezent. A skoro go przyjąłeś, nie powinieneś na niego narzekać.

Jeśli go nie przyjąłeś, jak to bywa z nieprzyjętymi darami, wróci on do nadawcy. Cała mniej lub bardziej zawoalowana negatywna energia odbije się od nas i powróci do osoby, która ją wysłała. Czasem nic nie rozbraja agresora tak bardzo jak lodowata obojętność osoby, w którą został wymierzony atak. W związku z tym, z dużym prawdopodobieństwem, cała frustracja skupi się właśnie na nim.

Wróg osiąga satysfakcję poprzez wyrządzenie nam krzywdy lub przykrości. Przy czym należy zauważyć, że źródłem owej satysfakcji nie jest sam fakt obrażenia nas, ale efekt jaki to spowoduje czyli nasze cierpienie, ból, smutek etc. Wróg lubi czuć, że jego słowa i czyny wywołują określone reakcje: zdenerwowanie, łzy, utratę panowania nad sobą, martwienie się. To są skutki przyjęcia „prezentu”. Jeśli go nie przyjmiemy i nie pokwitujemy odbioru naszą reakcją emocjonalną, agresor nie odczuje satysfakcji, zniechęci się i z dużym prawdopodobieństwem obierze sobie inny, łatwiejszy i bardziej responsywny cel do ataku.

 

Każdy jest dla każdego dawcą doświadczeń

Los z jakichś powodów postawił tzw. wrogów na naszej drodze, abyśmy kształtowali swój charakter i wzrastali duchowo w trudnej i pięknej szkole życia. Naciskamy sobie nawzajem guziki, wskazując drugiemu, nad czym jeszcze powinien popracować, czego doświadczyć, aby wezbrać w surowym nurcie życia.

Dostarczamy sobie nawzajem doświadczeń nie tylko przyjemnych, kiedy jesteśmy razem i się kochamy, kiedy sobie pomagamy. Ale być może też tak samo ważnych i potrzebnych, kiedy wyrządzamy komuś przykrość czy krzywdę. Stal hartuje się w ogniu, a człowiek w walce z trudnościami czy też z trudnymi ludźmi, naszymi wrogami.

Zanim w pierwszym odruchu zaprzeczysz, zastanów się dla kogo Ty jesteś lub możesz być wrogiem? Każdy z nas ma naturalną tendencję do wybielania się na tle innych ludzi. My mamy prawo mieć nieprzyjaciół, ale z całą pewnością nie
jesteśmy wrogami dla nikogo. Czyżby? Wyobraź sobie, że Ty też możesz być dla kogoś dawcą negatywnych doświadczeń, a tym samym nauczycielem. Zastanów się, czyją cierpliwość, siłę woli i charakter wystawiasz na próbę?
Spojrzenie z perspektywy agresora, pomoże Ci zrozumieć, że relacje międzyludzkie nie są czarno-białe.

 

Toksyczne osoby. Wcale nie musisz ich unikać.

Jak przestać się martwić opinią innych?

Zapraszam na facebook

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Wątki w komentarzach
0 Odpowiedzi na wątek
0 Obserwujący
 
Najczęściej reagowany komentarz
Najgorętszy wątek komentarza
1 Komentuj autora
Kalista Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kalista
Gość
Kalista

Bardzo dobre rady. Podoba mi się zwłaszcza akapit o nieprzyjmowaniu niechcianego prezentu. Pewnie, odprawić gościa z kwitkiem. Niech zatruwa życie komuś innemu.

trackback

[…] Czytaj także: Jak radzić sobie z naszymi wrogami? […]