Droga do spokoju ducha

Twoja wewnętrzna moc – jak ją odnaleźć?

Twoja wewnętrzna moc

Twoja wewnętrzna moc. Niełatwo jest budować siłę duchową w trudnych czasach. Przypomina to wznoszenie murów obronnych w czasie oblężenia. Wiele wrogich i szkodliwych czynników, które powinny zawczasu zatrzymać się na murach, dostaje się niepostrzeżenie do naszego bezbronnego wnętrza. Szczęśliwi ci, którzy w czasach spokoju dbali o swoją duchową siłę. Teraz dzierżą w rękach potężną oręż przeciwko zniechęceniu, lękowi, panice, rezygnacji i całemu wachlarzowi innych uczuć, z którymi boryka się obecnie większość ludzi. Ale jak mówi przysłowie, lepiej późno, niż wcale.

“Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa, żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować. Nigdy nie jest za późno, by na stacji złych zdarzeń złapać pociąg ostatni i dojechać do marzeń.”
Krzysztof Krawczyk

W życiu każdego człowieka przychodzą sytuacje kryzysowe. Najtrudniejsze bywają te, na które nie mamy wpływu. Wtedy, aby przetrwać, szczególnie potrzebujemy czerpać ze źródła mocy. I dlatego tak wielu marzy teraz o bezpiecznej przystani, najwyższym dobru, generatorze energii. Jest nim Twoja wewnętrzna moc, którą można zdefiniować jako spokój ducha.

Stanu spokoju ducha nie należy absolutnie utożsamiać z rezygnacją z działania, biernością, uległością czy obojętnością wobec niesprawiedliwości i wszelkiego zła. Niektórzy również mylą pojęcie spokoju ducha ze spokojem duszy, o który modlimy się dla naszych zmarłych bliskich. Różnica jest zasadnicza: spokój ducha jest dla żywych, spokój duszy dla zmarłych. A jako żywi ludzie mamy szansę skutecznie działać na zewnątrz, tylko jeśli uspokoimy nasze „wewnątrz”. Bez tego wszelkie wysiłki będą bezsensownym miotaniem się i traceniem resztek energii.

 

Twoja wewnętrzna moc w 2 krokach:

 

KROK 1 – Akceptacja

Bez względu na to, z jakim problemem czy sytuacją przyszło nam się zmierzyć jest akceptacja. Przy czym akceptacja wcale nie musi oznaczać zgody na coś np. akceptujemy istnienie zła na świecie (jako oczywistą oczywistość), ale nie musimy się na nie zgadzać, a tym bardziej mu się poddawać.

Akceptacja jest raczej rodzajem przyjęcia do wiadomości oczywistości i nieuchronności pewnych zjawisk, rzeczy, zdarzeń, sytuacji, problemów, z którymi przyszło lub przyjdzie nam się zmierzyć. Jest podobna do stanu medytacji, w którym główną rolę gra spokojna obserwacja przepływających przez umysł myśli. My również obserwujemy istnieje czegoś i akceptujemy to istnienie. Akceptacja bardzo często przynosi spokój, ulgę i jest pierwszym krokiem do głębokiej zmiany i budowania wewnętrznej siły.

Dlaczego akceptacja jest tak ważna? Bo pozwala nam uciszyć burzę emocjonalną, która rozszalała się w naszych sercach. Jakże często miotamy piorunami gniewu i złości, zalewa nas fala niepohamowanego strachu, a chmury bezradności przesłaniają nam całkowicie szerszą perspektywę i logiczne myślenie.

Tylko wypływając na spokojne wody wewnątrz siebie, możemy realnie sobie pomóc. Swoją drogą samo słowo „pomoc” ma ciekawą etymologię po+moc. Szukając mocy, udajemy się po moc do naszych własnych zasobów duchowych lub też zwracamy się po moc do innych, którzy tą moc posiadają i mogą jej nam użyczyć.

 

KROK 2 – Adaptacja

Adaptacja oznacza psychiczne przystosowanie się do zaistniałego problemu. Przyjęcie do wiadomości, że dany problem zaistniał i będzie miał określone konsekwencje. Będzie wymagał od nas wysiłku, pracy, odwagi, przełamywania ograniczeń, poświęceń lub innych form działania bądź w zależności od okoliczności, również biernej reakcji.

Niepisana zasada w psychologii mówi o tym, że najszczęśliwsi ludzie to ci najbardziej elastyczni, którzy dobrze radzą sobie z niepewnością i potrafią się przystosować. Pamiętaj, że niekoniecznie to, co Ty wybierzesz dla siebie będzie lepsze od tego, co wybierze dla Ciebie los.

W tym miejscu mam nieodpartą chęć podania dla przykładu powieści „Przeminęło z wiatrem”. Jest to nie tylko łzawy romans, na którym skupia się głównie jego filmowa adaptacja. Jest to przede wszystkim ukazanie losu narodu na przełomie ważnych dziejowych zmian. Mało kto wie, że Margaret Mitchell pisała tą powieść przez 10 lat i stworzyła w niej wiele ciekawych wątków psychologicznych.

W moim odczuciu historia przedstawiona w powieści jest zaskakująco zbieżna z tym, co się teraz dzieje. Trudno oprzeć się wrażeniu, że nasz świat również przemija z wiatrem. Kto będzie rozpaczał i oglądał się za siebie, nie przetrwa. Bohaterowie z powieści Margaret Mitchell, którzy nie potrafili się przystosować do realiów życia po wojnie ginęli, sfrustrowani, zrozpaczeni, zrezygnowani, „przeminęli z wiatrem”. Ci, którzy zaakceptowali zmianę i zaadaptowali się do nowych warunków, dali sobie szansę na szczęście.

Refleksja nasuwa się sama. W obliczu problemów powinniśmy walczyć o swoje do ostatniej kropli krwi. Jeśli jednak nie jest to już dłużej możliwe, trzeba pozwolić sobie na przystosowanie się do nowej sytuacji i żyć dalej szczęśliwie, mimo wszystko.

Jednak najważniejsze jest to, aby pamiętać, że póki piłka jest w grze, wszystko jest możliwe. Nawet jeśli zło ma jakieś plany, to nie muszą się one zrealizować. Woody Allen powiedział: „Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach”. Kto wie, czy Bóg nie pokłada się właśnie ze śmiechu, spoglądając na nie…

Kiedy nic nie jest pewne, wszystko jest możliwe.

 

Którędy po moc?

Osoby uduchowione uważnie obserwują obecną sytuację na świecie i upatrują w niej wielką szansę na duchowe przebudzenie ludzkości. Patrząc na to od dobrej strony, rzeczywiście jest to szansa dla wielu duchowych jaskiniowców, aby wyszli ze swojej pieczary materializmu i braku świadomości.

Ktoś może się żachnąć: “Nie chcę żadnego przebudzenia. Dobrze mi było tak, jak było. Nie podoba mi się cała ta zmiana.” Zmiana jednak jest czymś nieuchronnym w życiu. Heraklit z Efezu twierdził, że jest ona wręcz jedyną pewną rzeczą w życiu. Świat jest urządzony w ten sposób, że jeśli nie będziemy chcieli zmienić się sami, to zostaniemy do tego zmuszeni przez okoliczności zewnętrzne.

Dobra wiadomość jest taka, że Twoja wewnętrzna moc jest w zasięgu ręki. Musisz tylko o nią poprosić. Najlepiej to zrobić poprzez modlitwę.

 

Niewyczerpane źródło mocy

Bóg, Wszechświat, Nieskończona Świadomość, Najwyższa Inteligencja, Źródło Wszechrzeczy, możesz je nazwać jak chcesz. Nawet jeśli jesteś zdeklarowanym ateistą, musisz przyznać, że żyjemy w świecie, który jest czymś kierowany. Planety krążą po wyznaczonych orbitach, po nocy nastaje dzień, piękno i symbioza Natury zapiera dech w piersiach. Myśląc logicznie, wszystko to świadczy o działaniu Siły Wyższej od nas samych. I do tej Siły Wyższej właśnie powinniśmy się zwrócić po moc w modlitwie.

Należy pamiętać, że duchowość nie wypływa wyłącznie z religii. Człowiek niewierzący może być uduchowiony i na odwrót. Inna sprawa, że tak naprawdę każdy z nas w “coś” wierzy, więc nie ma ludzi niewierzących. Modlitwy nie powinno się szufladkować wyłącznie w kategoriach: “jeśli wierzę, modlę się”, a “jeśli nie wierzę, nie modlę się”. Bardzo pięknie o modlitwie napisał Prentice Mulford:

“Do tej potęgi wszystko, co żyje w przestworach, modli się bezwiednie. Nazwa bowiem modlitwy jest często przez nas źle rozumiana; nie ma oni nic wspólnego z bigoterią i przesądem. Modlitwa jest wrodzonym porywem natury naszej, która instynktownie zwraca się do Najwyższej Potęgi, tak jak roślina zwraca się do Słońca.

Im głębiej uprawiać będziemy w sobie ducha takiej modlitwy, czyli bezustannego pożądania żywiołów wyższych i czystych, tym bliżej wznosić się będziemy do świata wyższego i lepszego. Gdy zaś duch nasz przywyknie żyć na szczytach, wtedy modlitwa przestanie być dla niego wysiłkiem mechanicznym, a zamieni się w słodycz nieskończonego poematu miłości.”

 

Twoja wewnętrzna moc istnieje i tylko czeka, żebyś z niej skorzystał. Nie poddawaj się dłużej zniechęceniu, chandrze i lękowi. Nie czekaj! Zacznij czerpać ze źródła, które bije specjalnie dla Ciebie.

Strach przed śmiercią – jak go pokonać?

Więcej wspierających treści znajdziesz na fb

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Wątki w komentarzach
0 Odpowiedzi na wątek
0 Obserwujący
 
Najczęściej reagowany komentarz
Najgorętszy wątek komentarza
1 Komentuj autora
Rambo Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Rambo
Gość
Rambo

Wiem, że zmiany są nieuchronne, ale ja nawet nie mam zamiaru próbować przystosować się do tego chorego świata, który próbują dla nas stworzyć globalni psychopaci. Rujnują gospodarkę, zdrowie, życie, ludzką godność. Po co nam taki świat? Widać, po naszych mocno wystraszonych rządzących, że ich “szefowie” pogonili, bo bardzo przyspieszyli z akcją szczepień. Już nawet za dzieci się próbują brać. Szatan ma mało czasu, dlatego się spieszy -Biblia. To nie my przeminiemy z wiatrem. Ich koniec jest bliski, a kara straszna.